Skip to content

albowiem jedyna prawdziwa Podróż to…

1.

Ta podróż ma mnie z pew­no­ścią cze­goś nauczyć. Dziś jesz­cze nie wiem czego, ale dotrze to do mnie-pewnie po powrocie…

2.

mia­sto za mia­stem tak brzyd­kie, że pękają nie oczy, ale cały mózg. chaos. totalny, wszech­obecny syf, brud każ­dego rodzaju…

3.

Boha­ter jest w szoku i docho­dzi do wnio­sku, że nie był do końca zaak­cep­to­wany w miej­scu nie dotknię­tym cza­sem…

    (za: omó­wie­nie ) Alejo Car­pen­tier „Podróż do źródeł czasu” (Los pasos perdidos)

tak, ja wiem: kubań­czyk reży­mowy. nie wypada dziś cyto­wać. ale.

{ 6 } Comments

  1. joe | January, 8, 2010 at 11:51 | Permalink

    a nie w głąb ( za przeproszeniem)

  2. makowski | January, 8, 2010 at 12:14 | Permalink

    może być i w głąb; ale to z panem Wer­nem (lub Ver­ne­rem, do źrodeł cier­pie­nia…)
    lub Ver­me­erem, co chyba wolę.
    (jednak.)

  3. mimimbla | January, 8, 2010 at 15:05 | Permalink

    Mysla­lam o tej ksiazce kilka dni temu, poja­wila mi sie w kon­tek­scie. Ja tam pamie­tam glow­nie motyw zen­ski, czyli Pania z ktora Boha­ter wyru­szyl. I ta pani bla­dla i cho­ro­wala im dalej w pustyni i w puszczy…i odro­sty jej wycho­dzily spod far­bo­wa­nej fry­zury. Wia­domo, ja bym sie nie ruszala z pie­le­szy, ale chyba cza­sem trzeba prze­wie­trzyc w glo­wie, nawet jak uwiera i nie­wy­god­nie. Jest w tej pod­rozy cos dzie­cie­cego, jemy rekami thali (kazde dziecko marzy zeby moc sie upa­prac sosem)-najpierw byly lyzki, a teraz-pierdziu-wszystko jedno…Zebow nie myjemy w pod­rozy. A nogi to mie­wa­lam tak brudne tylko w wieku lat szes­ciu po mie­siecz­nym poby­cie w lesie. I nie malo­wa­lam sie od miesiaca :}

    Moze pod­swia­domy motyw jest taki, ze chcia­lam spra­dzic czy wyblakne i zbledne czy moze tkwi jesz­cze we mnie tro­che dzi­kiej dziewczynki ;)

    Cza­sem moze trzeba podrep­tac brudna stopa po glo­bie ziem­skim. Spraw­dzic jak jest.

    Czy ja mowie, ze ta pod­roz nie ma uroku? Taki per­wer­syjny. Przez inwersje ;)

  4. makowski | January, 8, 2010 at 16:14 | Permalink

    alesz­por­sem­bar­dzo!
    niech (= kto chce) sobie i tam podró­żuje.
    (ja w końcu też tro­che pojeź­dzi­lem kie­dyś; fakt, naj­da­lej do buchary – a to jed­nak z naszej strony hima­la­jów ;)
    ale:
    coraz bar­dziej szu­kam tego „bosego” – Tu.
    też jest tro­chę.
    (podróż to pre­tekst. pyta­nia są wciąż takie same.)

  5. Pan pijak | January, 9, 2010 at 0:20 | Permalink

    tak
    i nawet nie trzeba sie z domu ruszac, zeby jak Tony cHa­lik inne swiaty zwie­dzac — wystar­czy radio wuon­cyc (jeden grzyb czy maRyja czy TłokFM)
    abo­ry­ge­nów można spo­tkac i doswiad­czyc rze­czy­wi­sto­sci nierzeczywistej

    mnie w zasa­dzie nic nie inte­re­suje
    nie jestem ciekawy(no tak zeby jechac gdzies z tej cie­ka­wo­sci)
    ale cza­sami jade
    wtedy
    jem
    pije
    i rozmawiam(jak sie da) z abo­ry­ge­nami
    zabytki (http://www.vontrompka.com/blog/2010/01/spoco/#comment-35292) i cywi­li­za­cyne cuda mnie raczej nie zaj­muja — no chyba, ze jak w Estoni za jedno piwo mona zapla­cic karta w kaz­dym naj­mniej­szym skle­piku na odlu­dziu
    swiat jest wsze­dzie taki sam tylko tro­che inaczej

  6. makowski | January, 9, 2010 at 10:39 | Permalink

    ano.



    (i chcia­lem coś Mądrego; ale: nie umiem. świat jest wszę­dzie taki sam tylko. można Tele­sko­pem, to można i Mikro­sko­pem badać. albo teleranek.)

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *