1.
Ta podróż ma mnie z pewnością czegoś nauczyć. Dziś jeszcze nie wiem czego, ale dotrze to do mnie-pewnie po powrocie…
2.
miasto za miastem tak brzydkie, że pękają nie oczy, ale cały mózg. chaos. totalny, wszechobecny syf, brud każdego rodzaju…
3.
Bohater jest w szoku i dochodzi do wniosku, że nie był do końca zaakceptowany w miejscu nie dotkniętym czasem…
(za: omówienie ) Alejo Carpentier „Podróż do źródeł czasu” (Los pasos perdidos)
tak, ja wiem: kubańczyk reżymowy. nie wypada dziś cytować. ale.




{ 6 } Comments
a nie w głąb ( za przeproszeniem)
może być i w głąb; ale to z panem Wernem (lub Vernerem, do źrodeł cierpienia…)
lub Vermeerem, co chyba wolę.
(jednak.)
Myslalam o tej ksiazce kilka dni temu, pojawila mi sie w kontekscie. Ja tam pamietam glownie motyw zenski, czyli Pania z ktora Bohater wyruszyl. I ta pani bladla i chorowala im dalej w pustyni i w puszczy…i odrosty jej wychodzily spod farbowanej fryzury. Wiadomo, ja bym sie nie ruszala z pieleszy, ale chyba czasem trzeba przewietrzyc w glowie, nawet jak uwiera i niewygodnie. Jest w tej podrozy cos dzieciecego, jemy rekami thali (kazde dziecko marzy zeby moc sie upaprac sosem)-najpierw byly lyzki, a teraz-pierdziu-wszystko jedno…Zebow nie myjemy w podrozy. A nogi to miewalam tak brudne tylko w wieku lat szesciu po miesiecznym pobycie w lesie. I nie malowalam sie od miesiaca :}
Moze podswiadomy motyw jest taki, ze chcialam spradzic czy wyblakne i zbledne czy moze tkwi jeszcze we mnie troche dzikiej dziewczynki ;)
Czasem moze trzeba podreptac brudna stopa po globie ziemskim. Sprawdzic jak jest.
Czy ja mowie, ze ta podroz nie ma uroku? Taki perwersyjny. Przez inwersje ;)
aleszporsembardzo!
niech (= kto chce) sobie i tam podróżuje.
(ja w końcu też troche pojeździlem kiedyś; fakt, najdalej do buchary – a to jednak z naszej strony himalajów ;)
ale:
coraz bardziej szukam tego „bosego” – Tu.
też jest trochę.
(podróż to pretekst. pytania są wciąż takie same.)
tak
i nawet nie trzeba sie z domu ruszac, zeby jak Tony cHalik inne swiaty zwiedzac — wystarczy radio wuoncyc (jeden grzyb czy maRyja czy TłokFM)
aborygenów można spotkac i doswiadczyc rzeczywistosci nierzeczywistej
mnie w zasadzie nic nie interesuje
nie jestem ciekawy(no tak zeby jechac gdzies z tej ciekawosci)
ale czasami jade
wtedy
jem
pije
i rozmawiam(jak sie da) z aborygenami
zabytki (http://www.vontrompka.com/blog/2010/01/spoco/#comment-35292) i cywilizacyne cuda mnie raczej nie zajmuja — no chyba, ze jak w Estoni za jedno piwo mona zaplacic karta w kazdym najmniejszym sklepiku na odludziu
swiat jest wszedzie taki sam tylko troche inaczej
ano.
…
…
…
(i chcialem coś Mądrego; ale: nie umiem. świat jest wszędzie taki sam tylko. można Teleskopem, to można i Mikroskopem badać. albo teleranek.)
Post a Comment