Według Witolda Orłowskiego (…) wprowadzenie takiego podatku obciąży klientów banków, wzrosną opłaty za kredyty, spadną oprocentowania depozytów, banki wprowadzą zmiany w tabelach opłat i prowizji.
–
To uderzenie w nasze oszczędności, które będą teraz podwójnie opodatkowane: podatek Belki plus ukryty podatek od banków – twierdzi Orłowski (…)
Tydzień temu PiS przedstawiło jeszcze dalej idący pomysł niż koncepcja SLD – zastąpmy podatkiem bankowym planowaną podwyżkę VAT z 22 do 23 proc. Partia Jarosława Kaczyńskiego nie podała jednak żadnych szczegółów poza jednym – nowy podatek dałby 7 mld zł rocznie budżetowi. Wczoraj Donald Tusk nazwał tę propozycję „bałamutną”. –
W przeciwieństwie do PiS my rozumiemy, że pieniądze w bankach należą do obywateli – komentował premier…

nie. nie kupie ci zabawki, kolejnej. masz ich tyle w domu, prawda? nie mozesz plakac w kazdym sklepie.
dziecko, oceniam na 2 latka, zanosi sie placzem
w domu pobawimy sie zabawkami, ktore masz, dobrze?
dziecko ryczy nadal.
wiesz, ze mamusia nie ma za duzo pieniedzy (zerkam nerwowo w strone mamusi, szybko oceniam torebke, buty. no raczej nie jest to bazarowa tandeta za grosze)
oczywiscie taki argument nie mogl tez trafic do malucha. poglebil jedynie rozpacz…
…i wiesz-kontynuuje mama dziecka, po znaczacej pauzie-ze jesli wszystkie pieniazki wydam na zabawki,
to nie bede miala za co kupic jedzenia.
i wtedy bedziesz glodna,
przewrócisz się z głodu i umrzesz.
chcesz tego??
cisza.
(…)
a mamusia oddala sie czynnosci klikania w klawiature telefonu, celem wyslania pilnego smsa.
46 Comments
Czy na tym zdjęciu jest trzeźwy? Są jakieś przecieki?
A pamiętacie film Dyktator z Chaplinem? Tam też wódz miał globus – tylko znacznie większy.
Khair – jaki wódz, taki globus: mały (=wszędzie zaparkować można)
a nie macie wy innego globusa?
(stary dowcip radziecki o Facecie, co go z Łagru wypuszczają; ale kaźą wyjechać z Matuszki-rossiji…)
Bo to jest tak, jak Francja odrzuciła, czy Holandia to było ok. i zasada jednomyślności działała ale jak to zrobili za przeproszeniem jacyś Irlandczycy czy nie daj Bóg zrobiłby to jakiś jeszcze bardziej pośledni naród np. Polacy to już ta zasada o jednomyślności jakby nie ma zastosowania;) Bo co wolno wojewodzie to nie tobie….
Wiadomo kto ma decydować, a kto tylko głosować… ZA (wsze) i wtedy cukierki i taki tam cud miód znaczy… europejska demokracja;)
mi cudzy globus nie przeszkadza;) ba! ja nawet własnego nie mam;) ale moglby go w koncu ktos lepiej ostrzyc, bo zonie to najwyrazniej nie wychodzi;)
za to kupili mu na biurko globus Zoffoli,
zgaduje ze model nr 528 (dobrze, ze nie globus barek),
tylko jak sie ma ten prezio i jego bubel do tla:
Mounier –>
makowski >> “a nie macie wy innego globusa?”
mamy!
>> Bo to jest tak, jak Francja odrzuciła, czy Holandia to było ok.
Holendrzy są największym płatnikiem netto w Unii (licząc na głowę mieszkańca). Francja w latach 2007-2013 wplaci do budzetu UE 140 mld euro.
>> aanne: “ZA (wsze) i wtedy cukierki i taki tam cud miód znaczy… europejska demokracja”
W latach 2007-13 do Polski napłynie z UE ponad 80 mld euro (wiec przy wplacaniu do budzetu 22 mld, nadal jestesmy na plusie)
A teraz prosze sobie sprawdzic wplywy z budzetu UE / wydatki na budzet UE w poszczegolnych krajach na lata 2007-2013, prosze sobie porownac ile dostaje Polska, a ile do budzetu wplaca Francja czy Holandia.
http://en.wikipedia.org/wiki/Budget_of_the_European_Union
Az strach pomyslec, co by to bylo, jakby to wlasnie Polska musiala placic do budzetu ponad 100 mld euro, a w zamian dostawala tylko polowe. Juz by polaczki pokazaly, kto tu jest wojewoda, a kto smrodem, ew. spieprzaj dziadu.
>> aanne
otóż to.
należy wpuszczać tylko Klientów Zniekatolikiem. klient z Katolikiem jest mocniej awanturujący się…
>> Eora
Twój globus lepszy.
szkoda tylko, że taki mały…
Jan Paweł II żyje! Alleluja (i do przodu)!
>> Eora
no juź nie czepiaj się Pani (tak bardzo ;-)
1.
mam to info od rana na boku (lub w Tyle; jak się monitor przekręci ;)
2. jp2 emitowali, jak źył.
3.
a teraz źyje wiecznie – w naszych sercach; jak lenin (tfu!)
4.
no to.
a ZA TO – uhonorują „olimpiadę w pekinie”. cóż zrobić: Inter Nacjonalizm…
(i tradycyjna przyjaźń polsko-Hińska)
Czepianie się JP2 jest nie na miejscu – słusznie należą mu się okolicznościowe monety, znaczki, 89234 tablic pamiątkowych, 21343 postumentów, 44921 ulic, 6203 place…. Obalił komunizm, dając tym samym zielone światło dla powstania s-beckiej III RP.
I zgadzam się z Eorą – jak się mówiło, że sukces, jak się namawiało zgromadzenie narodowe do ratyfikacji – to teraz się nie błaznuje – bo jak Eora zwróciła uwagę, ci co płacą najwięcej mogą nie mieć poczucia humoru. A irlandowie już swoje wyciągęli – my jeszcze nie.
aa, tak mnie się jakoś; bez związku.
(= no bo kto by chciał mieć Szeregowca na monecie [= sprawdzić czy nie waryński…])
ach, i jeszcze to; teź bez.
oraz źe będą na Monetach.
a stoję. a wolałbyś Pan, żebym leciał?
Panie Makowski: w jakim fotoszopie żeś Pan tego kaczyńskiego zrobił, bo on to tera nawet normalnie wygląda,co się raczej nie zdarza…
Ukłony
ja tam juź sam nie wiem, co ja wolę…
się gubię.
Po irlandzkim referendum w BBC robili wywiady z politykami różnej maści, w tym z Irlandczykami. Owi Irlandcy rozmówcy mówili, że owszem Irlandia jest jednym z najbardziej euroentuzjastycznych krajów, ale ludzie głosowali w referendum przeciw dlatego, że mają dość biurokracji. Są jak najbardziej za integracją, ale nie podoba im się po pierwsze to, że politycy w Brukeli nie maja demokratycznego mandatu do wydawania zarządzeń i tworzenia wspólnej polityki, a po drugie to, że wszystkie ustawy, ukazy i uchwały wychodzące z Brukseli są pisane tak, że żaden normalny człowiek tego nie jest w stanie zrozumieć. Ja wiem, że w Polsce niezrozumiały język urzędniczy to norma, ale dla ludzi w kulturach anglosaskich jest to trudne do zaakceptowania. Są przyzwyczajeni, że prawo jest pisane jasno i precyzyjnie, nie tworzy się nadmiernie przerośniętego prawa i tak dalej.
PS. Czy te książki w tle to Encyklopedia PWN?
A globus ma odpowiedni. Jaki Napoleon taki globus…
Jaki to ładny eufemizm…
>> kw
i w tej dyskusji (nt.) ktoś powiedział, źe konstytucja usa – jest napisana prosto i jasno; a (generalne) zasady systemu tamtejszego – wydają się być klarowne dla obywateli; tej (przecież) federacji…
a tu?
ja zacząłem czytać „to Dzieło” euroszatanów z Bruxelki.
no, panie…
(do dziś myślę o sobie jak o Debilu; gdy wspomnę uczucie, jakie sięmięwtedywemnieObjawiło… gdyż NIC. no to.)
……………………………..
a globus jaki jest kaźdy widzi.
a które to to ów globus? po lewej, po prawej czy to klasycznie globusiaste w środku?
Strategos czy inny Polemarcha się z niego robi?
sraluch
No właśnie.
Tu masz na przykład kanadyjski Charter of Rights and Freedoms, czyli coś na kształt konstytucji. Kanada jest w kwestii ustroju bardziej federacyjna od USA i musi pogodzić bardzo odmienne tradycje prawne i polityczne (Quebec ma prawo napoleońskie, jak reszta Europy, pozostałe prowincje Kanady mają common law), poza tym każda prowincja ma swoje ambicje i aspiracje, a jednak pisane jest to równie “łopatologicznie” co konstytucja USA.
Według mnie problem polega na tym, że politycy w Brukseli zapomnieli, że to oni są dla ludzi a nie na odwrót. W Polsce politycy jeszcze się tego nie nauczyli, więc nie mogli nawet zapomnieć…
PS. Do tej pory nie rozumiem dlaczego w Unii Europejskiej wszyscy muszą wszystko robić tak samo. W Kanadzie każda prowincja ma swoje prawo, oświatę, służbę zdrowia, swoje tablice rejestracyjne (każde inne), prawa jazdy (kategorie się nie pokrywają) i podatki (również odpowiednik VAT) a jakoś nieźle to działa. I nawet dowodów osobistych nie ma…
Jestem zwolennikiem integracji, ale nie podoba mi się niedemokratyczna urawniłowka.
ciekaw jestem,kiedy zawał serca znormalizują,choć po co…
makowski! a powinien podpisać?
intuicja w plakacie jest bombowa… czyżby sie zaczęłą kampania prezydencka?
;)
Teraz inni będą mu podsyłać coś do “wymazywania”
ja natomiast nie bardzo rozumiem, dlaczego tekst traktatu lizbonskiego jest niezrozumialy dla normalnego czlowieka, ew. powiedzialabym, ze jest to dokument zbyt dlugi, ale zeby niezrozumialy? moze ja jestem z tych nienormalnych.. @_o (niemal polowa Irlandczykow tez wydaje sie byc nienormalna, bo glosowala za)
A.W. >> “Należałoby go skrócić i uczynić bardziej przyjaznym dla ludzi”
akurat po referendach we Francji i Holandii traktar zostal skrocony w porownaniu z wersja sprzed 2005 (nie wiem natomiast czy stal sie bardziej przyjazny dla ludzi), dlatego zmiana stanowisk Saryusza-Wolskiego i Tuska mnie jakos wyjatkowo nie dziwi
Eora, nie chodzi o sam traktat. Chodzi o podejście biurokraktów w Brukseli do obywateli i samą machinę biurokratyczną. Wybacz, ale Ty nie jesteś “normalnym człowiekiem”. “Normalny” człowiek w Europie czytuje tabloidy, ma problemy ze zrozumieniem tego co mówia politycy i nie poradzi sobie w biurokratycznym gąszczu. Ty reprezentujesz tę mniejszą, “nienormalną” część społeczeństwa, jak zresztą nasz Gospodarz i większość jego gości.
Inną sprawą jest polityczny szantaż. Wielu Irlandczykom nie podoba się, że władze Unii stosują naciski w stylu pachnącym komuną. Jedynie słuszny wybór nie jest wyborem. Głosy w BBC mówiły: nie jesteśmy przeciw integracji, wręcz odwrotnie. Ale mamy dosyć tego, że komisja europejska zachowuje się jak rodzic karcący swoje krnąbrne dziecko. It’s so patronizing…
Wydaje mi się, że nie tędy droga.
kw>> ““Normalny” człowiek w Europie czytuje tabloidy, ma problemy ze zrozumieniem tego co mówia politycy i nie poradzi sobie w biurokratycznym gąszczu.”
I to jest IMO tragedia! Czasem odnosze wrazenie, ze biurokracja staje sie gąszczem jedynie wtedy, kiedy czlowiek staje sie małpą.
kw>> “że politycy w Brukeli nie maja demokratycznego mandatu do wydawania zarządzeń i tworzenia wspólnej polityki”
jacy/ktorzy politycy w Brukseli?
ps. Kanada jest panstwem federalnym, w Europie mamy do czynienia z ponad 20 krajami o roznych systemach (federalnym, unitarne, itd.), np. Niemcy sa panstwem federalnym. Natomiast obecnie sama UE nie jest federacja, a wspolnota. Osobiscie nie probowalabym porownywac UE do Kanady i wyciagac z tego wnioski. to tak jakby porownywac gruszke do banana i miec pretensje, ze chociaz oba sa owocami to gruszka nie jest zolta i wykrzywiona.
>> kw
ma rację.
ja (>> A.W.) nie jestem „przeciw” (= integracji, UE, i tede).
podobnie chyba jak większość (?) irlanczyków 55% co „odrzucili”.
ja jestem przeciw traktowaniu mnie jak Dzieca.
(= no, chyba, że Prezenty na gwiazdkę ;-)
……………………………..
a czy czytanie tabloidów ta „Tragedia”?
mnie się to też nie podoba; ale z Fatkami (z „Faktami”) się nie dyskutuje.
…………..
i jeszcze dla
>> A.W.
nie wiem, czy „powinien podpisać. chyba nie.
ale powinien wygłosić do Narodu KILKA PROSTYCH ZDAŃ; a nie zachowywać się jak Sfinx w skladzie Porcelany.
że gratuluje irlandczykom (= demokracji i Wlasnego zdania). ale że on jednak jest TAKIEGO TO A TAKIEGO ZDANIA. (np. jest za; bo nasze społeczeństwo jest za)
a gdy robi to, co robi – to daje szansę na „gierki”
pan Pisoprezydent – przeciw.
to PO – „za”.
no, durnota.
w sprawach polityki zewnętrznej NIE MOŹE BYĆ (zbyt dużych) podziałów; bo tracimy siłę negocjacyjną.
i argumenty.
i tyle.
ps.
>> qadam
Globusa (Prezia) zrobił pan von trompka. link na obrazku i nie tylko.
(= ja bylem przeciw a nawet Za ; w Tych Okolicznościach tylko swoje foty [-gi] obrabiam ;-))
IMO biurokracja UE, czy tez prawo unijne, nie jest samo w sobie skomplikowane, mi osobiscie pewne europejskie “ujednolicenia” wrecz ulatwiaja zycie z racji tego, ze mieszkam/pracuje poza Polska. Problem jednak powstaje wtedy, kiedy biurokracje danych panstw czlonkowskich nie sa skuteczne, nie znaja przepisow i co najwazniejsze, nie dzialaja dla obywatela, a stanowia pewnego rodzaju bastion wladzy. Polska biurokracja jest tego najlepszym przykladem. Jakis czas temu mialam spory problem z ubezpieczeniem i wydaniem certyfikatu E104. To sie nie miesci w glowie, czego oczekiwala ode mnie i jakie stanowisko mialy ZUS/NFZ. Zerowa znajomosc przepisow, zerowa znajomosc wlasnych przepisow (np. umowa zawierana z obywatelami w kwestii dobrowolnego ubezpieczenia). Innymi slowy burdel na kolkach. Np. pani urzedniczka oczekiwala ode mnie, ze ja pojde do szwedzkiego urzedu z prosba o wydanie E104, kiedy to wlasnie polski urzad, na podstawie przepisow, powinien mi taki certyfikat wydac. A wszystko to z pozycji wladzy i robienia obywatela w balona. “Wiedza to potega”. W przypadku polskich urzedow to powiedzenie sprawdza sie w 100%.
Mozliwe, ze Irlandczycy nie lubia wlasnej biurokracji, a nie biurokracje UE per se. Biurokracje krajow czlonowskich roznia sie znacznie. Niestety nie wiem jaka jest w Irlandii, moge natomiast powiedziec, ze w Szwecji ostatni raz w urzedzie bylam 3 lata temu i od tej pory zalatwiam wszystko przez internet. Tutaj urzednik jest sluga a nie wladca. W Polsce mamy zupelnie odwrotnie. Chcialabym tez zwrocic uwage, ze to partie typu Sinn Féin nawolywaly w Irlandii do odrzucenia traktatu. Dlatego argumenty w stylu “UE narzuca decyzje Irlandii” wcale mnie nie dziwia w ustach politykow tej partii. Nawiasem:
nihil novi sub sole…
>> makowski: “ja jestem przeciw traktowaniu mnie jak Dzieca.”
bardzo prosze o przyklady ;)
>>makowski: “Wlasnego zdania”
czy to bylo “wlasne zdanie”, to jest IMO sprawa dyskusyjna. ludzie czytajacy wypowiedzi politykow z tabloida zamiast zapoznac sie z traktatem osobiscie, nie moga miec wlasnego zdania, a jedynie kopiuja pozycje danych “autorytetow”, traktowanie samego siebie jak dziecka, ot co ;)
Eora >> Z tymi pieniedzmi co to do nas strumieniem napłyną nie byłabym taka pewna, ale gratuluję hura- optymizmu, tak jak gratuluję ” (nie) zdrowego” podejścia do pojęcia demokracji.
Nie wiem czy wiesz ale taki system w którym bogaty właściciel decydował o być albo nie być biednego, to-to się kiedyś niewolnictwo nazywało;)))
Nie należy zachłystywać się tym co jest zapisane w papirach, bowiem np.w 2006 z nowych państw unijnych tylko Estonii udało się wykorzystać 30% przyznanego budżetu…my to balansujemy gdzieś w granicach 25%. A co wiesz co poźniej się z tymi pieniążkami dzieje, otóż przyznane do wykorzysania na dany rok pieniążki trafiają do KE na tzw konta zagrożone zasadą “n+2″. Zasada ta przewiduje, że niewydane środki definitywnie przepadają po dwóch latach od ich przyznania. WRACAJĄ wówczas DO budżetów krajów – PŁATNIKÓW netto.
Jak to mówią księgowi “persaldo” za kilka Lat może się okazać że Polak, Czech, Rumun płaci do unijnego budżetu więcej niż Holender. Zwłaszcza jeśli nasze gospodarki nie są tak przygotowane do prawa unijnego i już dziś wiadomo że od przyszłeo roku bedziemy płacić krociowe kary za odpady/emisję wszelakich zanieczyszczeń.
>> Eora
ja też nie jestem, łagodnie mówiąc – „najlepszego” zdania o Ludzkości (und „demokracji telewizyjnej”) jako takiej; ale „wlasne zdanie” to retoryczna figura retoryczna (= znaczy demokratyczna).
skoro; on 1den, pelnoletni = to „własne zdanie”.
(a że TAKIE SAMO jak akurat 37% czytelnikow Tabloidow? no cóż: nikt nie jest Dzieckiem (poza dziećmi ;-)
i tu się z
>> aanne zgadzam: choć nie do końca ;-)
ps.
wyżej napisalem; próbowalem TEN traktat czytać. naprawdę.
(a mam – jeszcze – praktykę w Egzegezie Textów z abbrewiacjami, niedopowiedzeniami czy Uszkodzeniami mechaniznymi i Te pe; jakem magister od Mediewistyki ;-)
……………………
no to juź wolę czytać „Liber chamorum” ;-))
update:
wycofuję moje (chwilowe) po Parcie (= Kartofla):
(= ZA często zmienia zdanie ;-)
>>aanne:
prosze sie obudzic, swiatem rzadzi pieniadz, zreszta nie od dzis. moja wypowiedz o budzecie UE nie byla w tonie hura-optymistyczny, a zdecydowanie w tonie cynicznym.
>>aanne: “bowiem np.w 2006 z nowych państw unijnych tylko Estonii udało się wykorzystać 30% przyznanego budżetu…my to balansujemy gdzieś w granicach 25%”
a prosze mi powiedziec, dlaczego tak sie dzieje?
>>aanne: “Zwłaszcza jeśli nasze gospodarki nie są tak przygotowane do prawa unijnego i już dziś wiadomo że od przyszłeo roku bedziemy płacić krociowe kary za odpady/emisję wszelakich zanieczyszczeń.”
no to rzeczywiscie strasznie w tej Polsce jest brudno, skoro bedzie trzeba placic “krociowe kary za odpady/emisje wszelakich zanieczyszczen”, nawiasem prosze wymienic jakie to sa te “wszelakie zanieczyszczenia”?
ps.
>>makowski: “a mam – jeszcze – praktykę w Egzegezie Textów z abbrewiacjami”
szczerze mowiac, o wiele latwiej czyta mi sie ten traktat w wersji angielskiej niz polskiej. moze to wina tlumaczy, albo specyfiki j.polskiego.
Eora: szczerze mowiac, o wiele latwiej czyta mi sie ten traktat w wersji angielskiej niz polskiej. moze to wina tlumaczy, albo specyfiki j.polskiego.
Ja tak mam z większością tekstów… Kiedyś się przymierzałem do Baudolino po polsku i mnie skręcało. Po angielsku to cudowna książka, jedna z najlepszych jakie czytałem. Ja jestem z tych co to instukcji obsługi po polsku nie rozumieją… A mam dwa magisteria, jedno krajowe (UJ) i jedno zagraniczne. Nie piszę, żeby się chwalić tylko wpisuję się w kontekst Makowskiego, Według mnie to nie specyfika polskiego tylko przerost formy nad treścią czyli coś co się praktykuje w polskich uczelniach. Proszę sobie przeczytać jakieś artykuły przedwojennych profesorów i porównać z tym co teraz się pisze. Sarmatyzm powrócił do łask i odbija się w przekładach.
Eora: jacy politycy w Brukseli?
Chodzi mi przed wszystkim o komisję europejską. Tu masz fragment z wikipedii, który oddaje to co mam na myśli:
The alternative viewpoint on the Commission states that the policy areas in which it has power to initiate legislation are ill suited to an institution accountable to electoral pressures. In this respect the Commission has been compared with institutions such as independent Central Banks which deal with technical areas of policy that are of little electoral salience. In addition some defenders of the Commission point out that legislation must be approved by the Council in all areas (the ministers of member states) and the European Parliament in some areas before it can be adopted, thus the amount of legislation which is adopted in any one country without the approval of its government is limited.[64]
Eora: Mozliwe, ze Irlandczycy nie lubia wlasnej biurokracji, a nie biurokracje UE per se. Biurokracje krajow czlonowskich roznia sie znacznie. Niestety nie wiem jaka jest w Irlandii, moge natomiast powiedziec, ze w Szwecji ostatni raz w urzedzie bylam 3 lata temu i od tej pory zalatwiam wszystko przez internet.
Ja do urzędu w ogóle nie chodzę, bo też wszystko załatwiam przez internet. Poza polskim paszportem, który trzeba osobiście odebrać i osobiście o niego poprosić…
Myślę, że teza jakoby obywatele głosowali przeciw dlatego, że nie lubią swojej machiny biurokratycznej jest dosyć ryzykowna. Większość Brytyjczyków narzeka na to, że odkąd UK jest w Unii, wszystko co do tej pory było załatwiane na ‘zdrowy rozum’ teraz jest regulowane w każdym calu. Przepraszam, milimetrze, bo Unii nawet cale przeszkadzają. Moim ulubionym przykładem są jajka. Zawsze mnie bawi kiedy jadę do jakiegoś kraju Unii to, że każde jajko ma nadruk. Przestaje to być zabawne wtedy, kiedy sobie uświadomisz, że ktoś musiał zapłacić za maszyny robiące te nadruki. Ktoś, czyli konsumenci. W imię czego? Nadruki niby sa a w Polsce i tak (przynajmniej w Krakowie AD 2006) nie mogłem znaleźć jajek od kur chodowanych bez klatek, karmionych ziarnem i nieszpikowanych hormonami. W Kanadzie nadruków nie ma, za to w każdym normalnym markecie spożywczym mam do wyboru 7-8 rodzajów jajek, w tym te ekologiczne, 10 rodzajów mleka (w tym to ekologiczne, mniej i bardziej), mięso z ekologicznych farm i, o zgrozo, niepasteryzowane sery z Quebecu (nie wszędzie, ale są). I jakoś średnia życia nienajgorsza i tak dalej.
Eora: Kanada jest panstwem federalnym [...] Natomiast obecnie sama UE nie jest federacja, a wspolnota.
Dzielisz włos na czworo. Co to jest “wspólnota”? Unia, pomimo, że nie jest państwem (ale nie jest też zwykłą wspólnotą, cokolwiek ma ten termin oznaczać) wbrew pozorom ma o wiele więcej wspólnego z Kanadą niż z jakimkolwiek innym państwem. I tu i tam masz rządy lokalne (prowincji w Kanadzie i państw w Unii) i rząd federalny (Bruksela/Ottawa). W obu przypadkach rząd federalny nieustannie popada w konflikt z rządami lokalnymi. W obu przypadkach rządy lokalne mają szeroki zakres kompetencji (edukacja, służba zdrowia, gospodarka, podatki, licencje zawodowe, zasoby naturalne i tak dalej). W obu przypadkach rząd federalny stara się narzucać spójną politykę zagraniczną z podobnymi skutkami. Kanadyjskie prowincje swoje, Ottawa swoje. Alberta otwiera swoje “przedstawicielstwa” w USA i innych krajach (de facto ambasady), podobnie robi Quebec. Tak można by to ciągnąć dalej. Spójrz tutaj:
http://www.arena.uio.no/publications/working-papers2002/papers/02_28.xml
Ze skrabnicy netu>GestaPO ryżawego ćpuna
Uuuu, faajne. Mozna to jakoś uwiecznić?
makowski>nie wiem, czy „powinien podpisać. chyba nie.
ale powinien wygłosić do Narodu KILKA PROSTYCH ZDAŃ; a nie zachowywać się jak Sfinx w skladzie Porcelany.
Powinien działać tak żeby nie wkurzać tej brukselskiej bandy. W takiej sytuacji najlepiej czekać. A jak ktoś się pyta to zamotać sprawę w stylu Wałęsy: jestem za a nawet przeciw. Może decyzja Irlandczyków się obroni i nie będą po raz kolejny udawali, że próbują uzyskać zgodę suwerena na traktat. Może Klaus im się postawi. Może, może, może. A nasz wychodzi przed szereg zbierać ciosy od tych wszystkich Cośtamzeitung i Sarkozych.
>>kw: “Według mnie to nie specyfika polskiego tylko przerost formy nad treścią czyli coś co się praktykuje w polskich uczelniach.”
cos w tym jest. takie bizantyjskie rokokoko (nawiasem, nie tylko na uczelniach) ;)
>>kw: “Nadruki niby sa a w Polsce i tak (przynajmniej w Krakowie AD 2006) nie mogłem znaleźć jajek od kur chodowanych bez klatek, karmionych ziarnem i nieszpikowanych hormonami.”
ale kogo to jest wina? Unii Europejskiej? No na milosc bogow. Co do nadrukow, rownie dobrze moznaby zapytac dlaczego konsumenci maja placic za nadruk kodow paskowych na kazdym produkcie. A kwestia braku np. ekologicznych jajek to wina polskich producentow/sklepow a nie UE. W Szwecji jajka maja kod, ale tez sa dostepne jajka ekologiczne!
To jest wlasnie typowe zwalanie winy na UE za kazda niemal niedogodnosc, z ktora sama UE nie ma nic wspolnego. Probowalam juz wyjasnic to na przykladzie biurokracji danego kraju (nie sa winne przepisy UE, ale to jak dziala biurokracja w danym kraju). Wine zawsze ponosi UE, nie nasza biurokracja, nie nasi producenci jajek, nie nasz system polityczny/produkcji, nie nasze spoleczenstwo (bo ja nie sadze, zeby ekologia, w tym produkty ekologiczne, byly popularne w Polsce, dlatego m.in. wyjechalam do Szwecji, zeby zajmowac sie ekologia).
>>kw: “Myślę, że teza jakoby obywatele głosowali przeciw dlatego, że nie lubią swojej machiny biurokratycznej jest dosyć ryzykowna.”
alez nie, bo wlasnie swoim przykladem z jajkami udowadniasz, ze UE mozna latwo winic doslownie za wszystko, co w gruncie rzeczy nie jest przez spowodowane. O wiele latwiej jest krytykowac kogos innego, a szczegolnie UE jako pewnego rodzaju abstrakcyjnego chlopca do bicia, zamiast krytycznie spojrzec na samego siebie (np. na polska biurokracje, na polski system administracyjny – wiem cos o tym, pracowalam w sluzbie cywilnej, na polskie spoleczenstwo).
Co do komisji Europejskiej: komisarze sa powolywani przez rzady panstw. oczywiscie mozna sie sprzeczac, ze komisarze powolywani przez rzady panstw nie sa w rzeczy samej powolywani w procesie demokratycznym (tzn. spoleczenstwa nie maja na to wplywu). z drugiej jednak strony, czy obywatel maja jakis wplyw na to, kto w danym panstwie zostaje wybrany na premiera i ministrow? wybieramy ludzi z danej partii, na tym konczy sie nasz wplyw i taki np. Giertych moze byc ministrem edukacji, bo akurat taka a nie inna koalicja byla potrzebna PIS ;)
>>kw: “Co to jest “wspólnota”? ”
sadze, ze aby zrozumiec definicje “wspolnoty” w kontekscie UE, nalezaloby przede wszystkim przesledzic historie konstruowania UE. bardzo mozliwe, ze UE ma o wiele wiecej wspolnego z Kanada, niz z jakimkolwiek innym panstwem, ale ja nadal twierdze, ze tego typu porownania sa bezzasadne ;)
>>kw: “W Kanadzie nadruków nie ma, za to w każdym normalnym markecie spożywczym mam do wyboru 7-8 rodzajów jajek, w tym te ekologiczne, 10 rodzajów mleka”
przypomina mi sie w tym momencie fragment filmu “Borat”, kiedy Borat odwiedza supermarket w USA i pyta sprzedawcy co to za produkt na polce (w dziale serow, mleka, itd) i np. pyta czy to jest ryz (wskazujac na opakowanie 14 sera z kolei). Biedny sprzedawca musial odpowiadac 20 razy “cheese” (albo “cheese also”), 15 razy “milk” (albo “milk also”). IMO swietna ironia na spoleczenstwo konsumpcyjne ;)
Kochani all!
jestem wzruszony…
mój (bizantyjsko) Skromny Próg bloga – i takie dyskusje…
no, no no…
(= ja jako Polborat.)
………………..
ale specyfiką Mieszkancow między wisłą osrą i bugiem jest (chyba) przerost (tzw.) formy – nad (tzw.) Treścią.
we wszystkim.
(równieź w FORMIE biurokracji. równieź w FORMIE [tzw.] rŹądów i [tzw.] uniwersytetów. dowody = Liczne niestety.)
ps.
>> Verto
i wbrew pozorom – to jest bardzo dobra FORMA; do sprzedania żadnej Treści ;-)
Eora, źle mnie zrozumiałaś. Nie twierdzę, że państawa członkowskie są idealne a całe biurokratyczne zło przychodzi z Brukseli. Chodzi mi raczej o urzędniczą skłonność (zarówno na poziomie Unii jaki i rządów narodowych) do poszerzania własnych kompetencji i definiowania coraz większych sfer życia. Po prostu przeraża mnie biurokracja sama w sobie, bo uważam, że jej przerost odczłowiecza i stawia urzędnika ponad obywatelem.
A o jajkach piszę, bo nadal uważam, że to absurd. Wsytarczyłby przecież kod na opakowaniu. Zamiast tego są piekne nadruki na jajach, a opakowania są oznaczane (w Polsce) bardzo myląco. Kupuje człowiek takie “wsie jaja” czy inne “eko jaja” (teraz dokładnie nie pamiętam, wsie jaja były na pewno) po czym widzi, że malutkim drukiem napisane jest, że jaja pochodzą z chowu klatkowego. Ani słowa o antybiotykach, hormonach i karmie. Ale masz rację, że nie jest to wina Brukseli, tylko obywateli/konsumentów. Skoro sami nie wymagają to producenci się nie starają. Choć z drugiej strony kiedy się człowiek usiłuje dowiedzieć w sklepie dlaczego to albo tamto, część sprzedawców nieznoszącym sprzeciwu głosem zbywa albo robi z klientów durniów.