czyli dzisiejszy autobus E2 (oraz kilka innych miejsc… w warszawie.)
Kibice mają swojego prezesa medialnego koncernu Mariusza Waltera. Ostatni mecz przy Łazienkowskiej udowodnił, że jedno z drugim można bez większego trudu połączyć. Między żyletą, czyli trybuną dla najtwardszych zadymiarzy, a krytą, gdzie siada „lepsze towarzystwo”, podczas meczu z Bełchatowem prowadzono następujący dialog wykrzykiwany przez kilka tysięcy gardeł:
Żyleta: Walter!
Kryta: Co?
Żyleta: Mordo ty nasza!

Albrecht Dürer
George Orwell
kaszanka
tyci tyci

:-) dom wariatów…
nie muszę dodawać, w jaki Napis – układają się naklejki…
(mniej Yntelygentnym czytelnikom bloga; a takich nie ma – podpowiadam: ucięte są 2 litery; ostatnie w obu… no, tych: Wyrazach i Skrótach…
a co kibole maja do Itiego(=itifonhoum)?
an tak to juz jest
prezesi bardzo z kibicami chca sie zBratac, ale to sie nie udaje
Jeden taki, co teraz jest BardzoWaznymMinistrem, na plecach kibicow dostau sie do parlamentu (guosowaua na niego HalaLudowa)
jak juz zaczou sie dostawac regularnie, to jakos stracil zaiteresowanie(=klub sprzedau)
byuo podejrzenie, ze potrzebuje wiecej guosow, bo dostawau mniej niz pewien kierowca autobusu miejskiego, dlatego uderzyl w pilke nozna – stadion jest na kilkanascie tysiecy widzow
ale skoro dostaje sie juz z rozdzielnika moznaby rzec, to po co ma sobie guowe zaprzatac?
i takie mam naiwne pytanie:
ale po Cholerę ta kampania wyborcza w moim autobusie?!?
>>makowski
kupiliscie sobie autobus??!!!
jak prawdziwy hipis
;o)
a co?!?
nie mój?!? podatki płacę? płacę. na Miasto? na miasto.
to mój.
ten co naklejal musial podobnie sadzic
a sądzisz, że płaci Podatki? ja tu mieszkam; to widzę…
(i opisuję, bo tesknię do niepłacenia…)
a na Legii w ktorym miejscu siadacie?
ja nie mogę.
(nie, żebym… ale Piłki kopanej nie lubię. znaczy: oglądać; bo nie grałem ze 20 lat…)
a do tego mój Kolega z roku – jest (jeszcze? tam teraz zmiany…) „Żecznikiem prasowym klubu Polooooooo Nja!”
tak
jest cos perwersyjnego w tym, ze 20 chuopa ugania sie po uonce, a potem spoceni biora prysznic
ja jednak tradycyjnie
jesli juz gdzies musze sie spotkac z kolegami, to wole maue zadymione pomieszczenia, w ktorych mile niewiasty przynosza napoje ORZESZ!wiajce
nawet nie to…
(a niechby i Prysznic; ale – w takim Tłumie… no, żesz! Parami, para mi…)
a do tego te Dziwaczne Buty; na (wielu Malutkich) obcasikach…