nie przepadam za (skądinąd rzetelnym) blogiem tomasza łysakowskiego; (jakiś taki… zbyt serio;-)
ale dziś warto:

Sytuacja okazuje się jednoznaczna: pozbawiony skrupułów narodowiec znajduje bezrobotnego biedaka i robiąc z niego pośmiewisko promuje swe ugrupowanie w Sieci. Tymczasem polskie media, zwłaszcza te liberalne i politycznie poprawne, zamiast rozdzierać szaty robią mu darmową kampanię. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że przez swe otoczenie Kononowicz jest uważany za osobę poczciwą acz ograniczoną umysłowo…
no, ja bym do tego aż tak nie podchodził; ale jakiś problem jest…
tylko: czy on nie dotyczy większości naszych (tzw.) polityków? za 1-dnymi: balcerowicz; za 2-gimi: SKOK-i, za 3-cimi: moskwa, za 4-tymi…
(to tak: upraszczając ;-)
Albrecht Dürer
George Orwell
kaszanka
tyci tyci

no tak, mnie też KONONOWICZ poruszył. No, może trochę inaczej…
mnie on nie rusza.
no, trochę śmieszy; ale trochę.
jak jesienne liście minie.
nie jako ..postać, jako signum T.
>> Joe
to samo wczoraj napisalem (bodaj0 u Brochy. znak.
(oby nie drogowy ;-)